Suicide squad Granic



Dobra, chyba wypadałoby się odezwać, znowu dać znak, że żyję i w ogóle. Nie ruszyłam jakoś specjalnie do przodu z pisaniem, utknęłam na poprawkach. Szarpię się z LegendąMartwymi ziemiami – i GranicamiWidmem Elestren – aczkolwiek przy Granicach tego szarpania jest zdecydowanie mniej.
W międzyczasie zaczęłam pisać plan wydarzeń do Wojowników Duszy i powoli ogarniam szczegóły kolejnego tekstu, który roboczo nazywany jest smokami, a chwilowy tytuł brzmi Braterstwo krwi, co prawdopodobnie zostanie zmienione, kiedy ułożę coś więcej z fabuły i w ogóle. Tak więc nie tak zupełnie nic nie robię. Trochę nic nie robię.
Dzisiaj za to pomyślałam, że wreszcie dodam te postaci z Granic, tak samo jak kiedyś (sto lat temu) dodałam postaci z Legendy. Ale nie wszystkie, bo nie wszystkich potrzebowałam na ilustracjach. Więc pewnie kiedyś powstanie druga ich część albo coś.
Ale skupmy się na Granicach!
Postaci dotyczą pierwszego tomu, czyli sześciu pierwszych części. Zacznijmy może od wstępnego projektu, na którym widać też różnice wzrostu (uwielbiam to) i ogółem całe sylwetki. Czyli też ubiór, ha.
Wszyscy są podpisani, ale zacznijmy od początku. Najpierw stoi Aithne! Aithne ma tutaj cudownie niezadowoloną z życia minę, inaczej niż na swoim portrecie (możecie kliknąć i go zobaczyć, takie czary). Jej piegi wyglądają przeuroczo. Lubię też jej strój, taki dość niedbały, dostatecznie wygodny, póki się nie rozpadnie, zupełnie jej odpowiada. Na portrecie wygląda o wiele sympatyczniej. Ile uśmiech potrafi zmienić! Uwielbiam jej włosy.
Następna jest Ariene – wygląda bardzo niewinnie ze swoją minką. To tylko pozory! Ariene ma talent do stwarzania takich pozorów. Bardzo przepadam za jej bluzką, ona też ją lubi, a to, że eksponuje jej nie takie małe piersi – najmniejszy problem! Niech no ktoś spróbuje pożartować, to zobaczy, co się kryje za tą niewinną miną. Ostatecznie kto by się tak wgapiał w te cycki, jak wyżej mamy coś tak ładnego (to też możecie kliknąć!).
Czas na Cadora. Wygląda poczciwie w całej tej zbroi, prawda? I te szerokie ramiona, aż można pomyśleć, że osłonią przed każdym zagrożeniem! Cóż, o ile Cador ogarnie, co się dzieje, to tak, mogą osłonić. To znaczy Cador raczej ogarnia, ale czy go to obchodzi na tyle…? Stara się, tylko bez przekonania. Może kariera obrońcy nie była mu tak do końca pisana. Walczyć przecież umie. Ale za to jakie ma cudowne włosy! Aż chciałoby się je rozczochrać. Na swoim portrecie jest mniej pogodny. Taki poważny, odpowiedzialny Cador!
Anabde, jak zawsze zgrabna, powabna i kobieca. Egzotyczny kwiat pożądania, czy coś tam. Kto rozumie żart, piąteczka. W każdym razie bardzo lubię jej włosy. I ta mina – co się gapisz? Na portrecie wydaje się bardziej sympatyczna, ale odpowiednio zdystansowana. Oczywiście. Nikt się do niej emocjonalnie nie zbliży, bo nie. Co ja wam poradzę.
Mały Errian! Dosłownie i w przenośni. Jego kaptur jest najlepszy, serio. Zobaczycie w kolorowej wersji. Poza tym kocham różnicę wzrostu między nim a Sheridanem. Po tym wiadomo, czy OTP zaistnieje, czy rozbije się na skalistym wybrzeżu. A Errian jeszcze jest taki poważny! Nie to co tu. Na portrecie to najbardziej urocze stworzenie, które chodziło po tej ziemi. Po prostu… nie polecam go denerwować. (mówiłam, że kaptur jest super!).
No, skoro już przy Sheridanie byliśmy… bardziej bezczelnej pozycji nie mógł przybrać, nie? I jeszcze te rozłożone skrzydła. Sher, pls. Wszystko w nim mówi, że on tu rządzi, a wszyscy wiedzą, jak bardzo to nieprawda. Cóż, Sher, masz za bardzo wyrąbane na cokolwiek, żeby rządzić. Zresztą spójrzcie. Ten angry teenager look. Sher, masz, nie wiem ile, chyba 150 lat? Mógłbyś się trochę ogarnąć, słoneczko.
A ta zawstydzona i niepewna siebie myszka? Tak, dotarliśmy do małej Leanelle! Lea jest chudziutka, śliczniutka i serdecznie przerażona całym światem. Nawet jej fryzura zdaje się mówić, że nie chce być zauważona. Na szczęście jak stanie bokiem, to jej nie widać. A jak stanie tak, to wygląda jak Fluttershy, nie? I ten nieśmiały uśmiech! Tak, Lea, jeszcze się będziesz uśmiechać, już ja tego dopilnuję!
I Caleb. Duży, groźny, ponury Caleb. W swoich podartych ubraniach, ciepłym płaszczu, z ukochaną torbą, i to wszystko oczywiście zrobione własnoręcznie. Caleb, chyba czas przyszyć lewy rękaw, bo tak trochę ci się urwał. W sumie jak tak patrzę, ma ładne szerokie barki, wąskie biodra… Caleb, przecież ty nie umiesz pływać, co to za sylwetka atrakcyjnego pływaka! A skaczącą blizną się nie przejmujcie, czasami to tak bywa. Ważne, że jest. W ogóle widzicie ten poszarpany na brzegach kaptur? I nawet tło w tym portrecie udaje las. Tego człowieka nie można wyciągać z lasu.
Przy Aidanie mam jedno do powiedzenia. PATRZCIE NA JEGO NOSEK. Wygląda tak uroczo, taki zadarty. I ta czupryna! W ogóle, Aidan, jak bardzo się starałeś, żeby udawać pewnego siebie i zadziornego? Totalnie widzę, jak zerka na Cadora i kopiuje jego pozycje. A Caleb stoi z boku i pilnuje, żeby Cador nie zrobił z Aidana idioty. I nadal trzyma szyk na portrecie. Wszyscy wiemy, że albo to był najlepszy dzień w jego życiu, albo po prostu bardzo dobrze udawał. I tak jesteś uroczy, Aidan.
Widzicie tego przystojniaka? Jareth też was widzi. Ale trzeba uważać, bo znajomość z nim potrafi… wyssać z energii. Jak ktoś rozumie ten żart, tym bardziej piąteczka. Wróćmy jednak do podziwiania jego wyglądu bad boya. Idzie mu to lepiej niż Sheridanowi, śmiem twierdzić. Na portrecie wyszedł już prawie złowieszczo. Nadal lepiej niż Sheridan, przykro mi (wcale nie). Lubię ten jego ledwo widoczny uśmiech. Bo Jareth to pogodna bestia jest, nawet jak jest niepokojący!
Myślicie, że Elaine wygląda skromnie i mało interesująco, taka szara myszka? Najpierw doceńcie piękną ludową bluzkę i te… ekskluzywne… buty… Borze, Elaine, skąd ty je wzięłaś. Pewnie ze stodoły, ha-ha. Ale teraz spójrzcie tu i powiedzcie, że nie jest urocza i dziewczęca. No, proszę bardzo, słucham. Ma najpiękniejszy uśmiech z całej drużyny i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
I na sam koniec naczelny czupur! Meara jest wyluzowana, pewna siebie, prawdziwa chłopczyca z bałaganem na głowie. Uwielbiam jej strój, zdecydowanie bym go nosiła. I na pewno byłby na mnie za mały. Meara to taki trochę skurczony rozmiarowo model. Ale jaką ma uroczą minę! Taka jest kochana! I taka śliczna. Patrzcie na te włosy, to jest taki cudowny nieporządek, że aż jej zazdroszczę. I te duże, szczere oczy. One nie mogą kłamać.

5 komentarzy:

  1. Dzielnie klikałam we wszystkie linki. A Ariene, Aithne i Elaine wyglądają, jak ktosie, które mogłabym stalkować na Instagramie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten przecinek przed „jak” to dla żartu tam wskoczył.

      Usuń
    2. Ale był żart! :D
      Jestem dumna! Ale ten przecinek też pasuje. Ariene, Aithne i Elaine indeed wyglądają. Zwłaszcza Aithne wygląda. Czasami to wszystko, co można o niej powiedzieć. <3

      Usuń
  2. Hejo, co tam? Dlaczego chędożone feedly nie powiadamia mnie o nowych wpisach u ciebie, więc dowiaduję się o notce pełnej TAKIEGO DOBRA z kilkumiesięcznym poślizgiem?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, internety mnie nienawidzą. xD
      A nic, jestem po sesji - dlatego takie opóźnienie z odpisaniem - i znów wracam do pisania. Istnieją pewne szanse, że któregoś dnia skończę Legendę. W międzyczasie uprawiam fiki. Nadal. Jestem upartą bestią. :D

      Usuń